Zwycięstwo Marcina Świerca w maratonie po Wielkim

Zwycięstwo w maratonie po Murze Chińskim

Dominika Gorzkowska Bieganie

Chiny to zupełna egzotyka! Jeszcze nigdy tam nie byłem. Azja przyciąga odmienną kulturą, pysznym jedzeniem, interesującą architekturą, wyjątkową przyrodą i… dosłownie wszystkim.

Kiedy zrodził się pomysł by wystartować w maratonie po Murze Chińskim uznałem, że to świetny pomysł nie tylko pod kątem sportowym, ale także ze względu na możliwość poznania nowego miejsca i ludzi. Start był poprzedzony tygodniowym zwiedzaniem Pekinu, aby się zaaklimatyzować i jednocześnie lepiej poznać miejsce, w którym odbywał się bieg. Na treningi nie było za dużo czasu. Jedyna możliwość to wczesna pobudka (o 6 rano) i bieganie w parku w pobliżu hotelu. Mimo tego zrobiłem sporo kilometrów zwiedzając kolejne zabytki tego pięknego miasta. Pekin każdego dnia zaskakiwał mnie czymś nowym. Miałem okazję zwiedzić m.in. Zakazane Miasto, Świątynię Nieba, Letnie Ogrody Cesarskie, fabrykę jedwabiu i pereł, skosztować herbaty parzonej według tradycyjnego chińskiego rytuału, odwiedzić wielką pandę w zoo czy zobaczyć wioskę olimpijską. Nie zabrakło pysznego lokalnego jedzenia. Choć wiadomo, że powinienem uważać na to co jem, bo przede mną były zawody to jak się oprzeć przed takimi smakołykami! Kaczka po pekińsku, pierożki na parze, zupy i wiele innego jedzenia, które nawet nie wiem jak się nazywało. Na szczęście każdego dnia jedliśmy w innej restauracji także można było posmakować lokalnej kuchni, która jest przepyszna. Atrakcji było mnóstwo. Był także rekonesans części trasy, która przebiegała ściśle po Murze Chińskim. Prawie 4 km odcinek, który przebiegałem aż trzy razy. Najbardziej zwróciłem uwagę na schody! Wiedziałem, że będzie ich mnóstwo ale za to jakie! Wyższe, niższe, szersze, węższe, łagodne i bardziej strome. Każde inne, każde mało wygodne. Wiedziałem, że to będą trudne zawody.

Na zawody przyjechaliśmy sporo przed czasem. Już rano było bardzo gorąco. Organizatorzy mówili, że to najgorętszy bieg od dziesięciu lat. Postawili dodatkowe punkty z wodą i umożliwili maratończykom w trakcie biegu zdecydować o zmianie trasy na maraton.

Od samego startu walka była ostra. Przez pierwsze 10 km prowadził Japończyk – bardzo mocny i szybki zawodnik. Biegłem za nim kontrolując sytuację, swoim równym tempem. Zwróciłem uwagę na to, że on prawie w ogóle nie pił! Upał się nasilał. Pomyślałem wtedy, że nie ma szans żeby przebiegł maraton w takim tempie tak rzadko uzupełniając płyny. Nie pomyliłem się. Po pierwszych 10 km zaczął zwalniać. Wyszedłem na prowadzenie i nie pozwoliłem się wyprzedzić już do końca. Próbowałem nawet pobić rekord trasy, ale druga jej część była trudniejsza i upał doskwierał z każdym kilometrem. Rekordu nie pobiłem, ale zwyciężyłem. Miałem kilkanaście minut przewagi. Na metę wbiegłem z biało – czerwoną flagą i otrzymałem wieniec zwycięzcy! To był piękny moment.

Mam nadzieję, że teraz w Chinach będą kojarzyć Polskę nie tylko z papieżem Janem Pawłem II i Chopinem 😉

Po mojej wygranej odezwała się do mnie chińska Polonia i nawet w serwisach internetowych pisali nie tylko o moim zwycięstwie ale o bieganiu w naszym kraju. Bardzo mnie to cieszy że choć odrobinę przyczyniłem się do popularyzacji Polski.

Dzień po zawodach miała miejsce uroczysta kolacje dla wszystkich uczestników 1200 osób z 57 różnych krajów, ze wszystkich kontynentów. Robiło ogromne wrażenie.

Dla mnie to był wspaniały i niezapomniany czas. Już mnie kusi by odwiedzić jakieś inne egzotyczne miejsce.

Marcina Świerca najszybszy na Wielkim Murze Marcin Świerc Maraton Mur Chiński Polak Marcin Świerc wygrywa Maraton po Wielkim Murze  Zwycięstwo Marcina Świerca w maratonie po Wielkim Zwycięstwo Marcina Świerca w maratonie w Chinach