Bieg 7 Dolin czyli spontaniczna ‘stówka’

Barbara Świerc Bieganie

Start w Chamonix nie wyszedł, tym razem nie ukończyłem UTMB. W mojej głowie zakiełkował pomysł by wykorzystać swoją formę na B7D w Krynicy który był tydzień po festiwalu w Chamonix. Biłem się z myślami, bo z jednej strony wiedziałem że jestem dobrze wytrenowany i chciałem to wykorzystać. Z drugiej miałem w nogach prawie 60km trasy przez Alpy, co trochę odczuwałem oraz podróż z Chamonix do Polski. Jeszcze dwa dni przed miałem kolizję na drodze, na szczęście skończyło się tylko na uszkodzonych drzwiach ale to dodatkowy stres i głowa nie miała kiedy odpocząć. Jednak podjąłem tę rękawice. Chciałem skorzystać trochę formy nad którą ciężko pracowałem w sezonie.

Postanowiłem zaryzykować i od początku iść na rekord trasy a potem zobaczyć jak długo wytrzymam. Jednak jeszcze szybciej od mnie ruszył „Kamikadze Andrzej” miałem stratę po 20 km ok 10/12 minut co było mega dużo. Ja byłem 1 min za rekordem wiec zgodnie z planem. Już przed Rytrem czyi 10 km dalej odrabiam te 10 min do pierwszego zawodnika i teraz  to ja wychodzę na prowadzenie. W Rytrze jestem też 1 min za rekordem więc nie jest źle ale też dużo wolniej niż lata wcześniejsze. Na Prehybie starta do rekordu rośnie do 2 minut. Już wiem że w tym roku nie poprawię rekordu. Kolejni zawodnicy Bartek i Czech mają do mnie straty ok 9 min/10 min więc tego dnia nikt nie był na rekord. Takich strat nie da się odrobić, mimo że to długi dystans a zmęczenie narasta.

Z czasem Bratek mnie dochodzi i na 70 km wyprzedza. Staram się bronić drugiego miejsca i robię to skutecznie. W Krynicy mam czas 9:10, jest całkiem przyzwoity jak na start z marszu. Może kiedyś wrócę na serio 😉