po Zakopanym… walka z ogromnym kryzysem

SODA Studio Uncategorized

Chciałem podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali na ostatnim biegu w Zakopanym. Już na na początku wiedziałem, że nic z tego nie będzie… wiedziałem, że biegnę „na ukończenie”. Nie przygotowywałem się do tego biegu. Priorytetem były dla mnie w tym roku Mistrzostwa Świata, w których startowałem dwa tygodnie temu i od tej pory zajmowałem się innymi sprawami, prowadziłem między innymi zajęcia na obozie Bieganie.pl. Nie byłem w stanie odpocząć, a jednocześnie przygotować się do tak trudnych zawodów, zresztą, taki bieg wymaga przecież wielotygodniowego specyficznego treningu w warunkach Tatrzańskich. Zawodnik, który nie potraktuje go w swoich planach treningowych i startowych w sposób szczególny będzie miał problem.
Wszak nie jestem zawodnikiem zawodowym. Nie mogłem sobie pozwolić na odpowiednią regenerację. I to spotkało mnie, choć ze względu na moje doświadczenie, pewnie w innej skali, niż inni zawodnicy którzy próbowaliby „pobiec z marszu”. Mimo wszystko mogłem wystartować i ukończyć bieg praktycznie bez przygotowania. Z poważnym kryzysem walczyłem od Kasprowego i miałem ochotę zejść z trasy ale w pewnym momencie to nie miałoby już sensu, bo na przełęcz Krzyżne nikt by po mnie nie przyjechał. Walczyłem naprawdę z ogromnym kryzysem. Było to nowe doświadczenie, które bolało…
Dziekuję jeszcze raz…