Ciężki i wymagający sezon… udany jak nigdy…

SODA Studio Uncategorized

Zaczyna się złota polska jesień, czas więc na podsumowanie tegorocznego sezonu. To był naprawdę ciężki okres, który obfitował w liczne sukcesy, dlatego teraz tak bardzo cieszy mnie przerwa, na którą zasłużyłem. Udało mi się osiągnąć wiele zwycięstw, o których nawet nie marzyłem na początku sezonu. Pierwszą i najważniejszą sprawą są ludzie. Jest wokół mnie tylu dobrych ludzi, którzy mnie na każdym kroku wspierają i pomagają. Nie spodziewałem się tego w ogóle. W pierwszej kolejności pragnę im podziękować – bez Was nie dałbym rady!

Podziękowania należą się również sponsorowi – marce SALOMON i SUUNTO. Dziękuję, że mogę uczestniczyć w wielkiej rodzinie Teamu Salomona. Rywalizacja z najlepszymi biegaczami na świecie to cenne doświadczenie. Staram się im dorównywać. Chciałbym w tym miejscu podziękować także moim zawodnikom. Również od Was uczę się i wiele Wam zawdzięczam. Sezon zaczął się bardzo wcześnie, bo już w marcu. Pierwszym, ważnym startem był Maraton Trans Grand Canaria . Był to mój debiut a zarazem sprawdzian moich umiejętności w międzynarodowej obsadzie. Egzamin zdałem z wyróżnieniem – wygrałem i jeszcze 2 razy na metę musiałem wbiegać, ponieważ nikt nie spodziewał się tak szybko zwycięzcy. Czas poniżej 3h zrobił ogromne wrażenie w tych górach.

Drugim moim biegowym doświadczeniem w tym sezonie był start w 12 Godzinnym Biegu Sztafetowym w Kopalni Soli Bochnia. Byłem członkiem 4 osobowego zespołu razem z: Andrzejem Lachowskim, Tomkiem Szymańskim i Michałem Gąsiorskim. Ten bieg był dla mnie osobiście ogromną lekcją pokory i walki do samego końca. To co się wtedy wówczas działo było niesamowite. Emocje, jakie wywołuje taki start oraz jedność całego zespołu są nie do opisania i nie zdarzają się tak często. Kiedy byliśmy już pogodzeni z tym, że nie uda nam się pobić rekordu trasy nagle wszyscy na nowo się odrodzili. Wykrzesaliśmy z siebie takie pokłady energii, które zaprowadziły nas na sam szczyt. Zdobyliśmy pierwsze miejsce ustanawiając nowy rekord trasy – 213km 502m.

Kolejnym startem był udział w Pucharze Świata w słynnym biegu Transvulcania , organizowany na wyspie La Palma. Nie mogłem się dobrze do niego przygotować, ponieważ walczyłem z kontuzją. Uważam jednak, że mój występ pokazał, że mogę walczyć ze światową czołówką. To było naprawdę bardzo cenne doświadczenie.

Po tych wojażach przyszły kolejne starty w Polsce. Obrona tytułu Mistrza Polski skyruuning w Wysokogórskim Biegu im. dh F. Marduły w Zakopanym, wygrana w Maratonie Gór Stołowych oraz kolejna wygrana w Złotym Maratonie. Te trzy zwycięstwa dały mi pierwsze miejsce w cyklu biegów trailowych S-LAB Salomon Trai l Running. Wszystkie te stary to było tylko preludium do najważniejszego celu nr 1 tego sezonu – Mistrzostw Świata w Długodystansowym Biegach Górskim, które odbyły się podczas Maratonu Karkonoskiego w Szklarskiej Porębie. Zdobyłem 9 miejsce w klasyfikacji światowej oraz zostałem Mistrzem Polski w Biegach Długodystansowych. To drugi złoty medal tego roku.

Do tego najważniejszego dla mnie w tym roku startu starałem się przygotować najlepiej jak mogłem i potrafiłem. Wiele wyrzeczeń mnie to kosztowało. Popełniłem też szereg błędów, jestem tylko człowiekiem. Walczyłem z wieloma przeciwnościami oraz z kontuzją. Mimo to udało się zdobyć 9 miejsce. Uważam, że to duży sukces i wspaniałe doświadczenie, ponieważ kolejny raz mogłem rywalizować z najlepszymi biegaczami na świecie.

Po takich intensywnych występach powinien przyjść czas na odpoczynek. Zdecydowałem się jednak i wystartowałem 17 sierpnia w biegu Ultra Granią Tatr . Odebrałem surową lekcję pokory. Człowiek uczy się najlepiej na błędach, szkoda że na swoich. Czasami taka lekcja jest potrzebna, odradzam się po niej i walczę dalej. Silniejszy!

Następnym startem był Gore-Tex Trans Alpine w parze z Piotrem Hercogiem. Pokonaliśmy w ciągu 8 dni całą trasę, liczącą łącznie 260 km, zajmując 7 miejsce w kategorii MEN. Trasa prowadziła kolejno przez cztery kraje alpejskie: Niemcy, Austrię, Szwajcarię oraz Włochy. Przewyższenia sięgały ponad 15 tys. m w górę i tyle samo w dół. Nogi było czuć, ale przyjemnie… Zaliczyłem udany bieg w niesamowicie pięknym, alpejskim terenie. Myślę, że mogę być bardzo zadowolony.

Jeszcze na zakończenie sezonu krótki bieg w Lądku, przy okazji pracy, zakończony zwycięstwem i … Finisz. Odpoczywam. Zbieram siły …

Pozdrawiam, Marcin