Podsumowanie sezonu

Krystian Świerc Bez kategorii

W ostatnim czasie otrzymałem wiele telefonów, wiadomości z zaproszeniami na zawody, które kończą tegoroczny sezon. Bardzo Wam Wszystkim dziękuje. Skłoniło mnie to do kliku przemyśleń i poniższego posta, który podsumowuje sezon 2016.

Wielu z Was jeszcze walczy na trasach, ale dla mnie ten sezon dobiegł końca. Ostatni start w Pirenejach zamknął też pewien rozdział. Jestem już doświadczonym zawodnikiem, to już nie pierwsze podsumowanie sezonu, które piszę. Jednak zawsze coś mnie zaskoczy, zdziwi. Jak zawsze były plusy i minusy. Jest to sezon przełomowy, ale i lepszy mimo wszystko od wszystkich poprzednich. Naprawdę dużo udało się zrobić. Nie ustrzegłem się błędów, to normalne, przecież jestem tylko człowiekiem. Ale zacznijmy od początku… 

Przygotowania ruszyły pełną parą już w listopadzie. Jak zwykle zaczęliśmy mini obozem w Krynicy Zdrój. Później długa i żmudna orka. Choć trafił się w styczniu start w Krakowie na Grand Prix. Pogoda była fatalna, ale mimo to udało się pobić swój rekord trasy. W lutym wypadł na obóz na Teneryfie, dalej treningi w Iten w Kenii, które bardzo potem oddały moc. Zaraz po powrocie z Kenii przy okazji warsztatów z grupa biegową Rykowisko wystartowałem kontrolnie w warszawskiej Falenicy gdzie zdobyłem pierwsze miejsce. Pierwszym poważnym startem były MP w Biegu górskim na długim dystansie w Szczawnicy. Startowałem jako obrońca tytułu i ten tytuł utrzymałem. Pamiętam tylko tyle ze było szybko… :).

Na ten rok stawiałem sobie cel, aby powalczyć w Pucharze Świata Skyrunning Ultra. Rok wcześniej byłem czwarty w całym cyklu. W tym roku celem było poprawić to miejsce. Pierwszym z pięciu zawodów które miałem do wyboru to Transvulcania na La Palmie.

Był to mój 4 start na tych zawodach, całkiem udany. To najmocniejsze zawody w całym roku. Dlatego jestem z nich zadowolony, być w elicie i wyprzedzić aktualnego mistrza świata w Trailu to był mały sukces. Te zawody zawsze będą trudne dla ludzi z naszego klimatu ponieważ ciężko się do takich przygotować o tak wczesnej porze.

Kolejnym celem był tradycyjnie bieg dr. Franiciszka Marduły w Zakopanym. Zdobyłem po raz ósmy Sokoła za zwycięstwo i zostałem Mistrzem Polski w Skyrunning. Kawał czasu -historia się pisze… 

Celem który stawiałem sobie jako nadrzędny w tym roku to powalczenie w drużynie na MŚ w Słowenii. Udało się tym pomysłem zarazić kilka osób. W tym miejscu podziękowania dla firmy Salco.  Wiedziałem ze indywidualnie będzie ciężko, dlatego zdobycie 7 miejsca uważam za ogromny sukces. Tam miałem „dzień konia” i naprawdę dobrze mi poszło mimo ciężkiego początku. Do medalu w drużynie zabrakło 6:51 !!! Szkoda ogromna. Bartek stracił do mnie 15 min, Miłosz 25 min. Szkoda, tym bardziej, że Miłosz miał kłopoty zdrowotne. Ale na Mistrzostwach Świata pojechali z Polski najmocniejsi co potwierdziła II część sezonu.

Po Słowenii towarzysko jako wolontariusz pomagałem przy biegu 3 x Śnieżka -1 x Mont Blanc. Dziękuje ekipie która tworzy ten bieg, za atmosferę i klimat. W Karpaczu dobrze się biega. 

Kolejny cel to drugie zawody w PŚ. Val d I’sere było dla mnie trochę traumą. Upadek z przed roku był ciągle w pamięci. Do tego trasa jeszcze trudniejsza niż rok wcześniej. Kiedy pokonałem Grande Mote wiedziałem ze będzie dobrze. Zdobyłem po ciężkim biegu drugie miejsce. To już pokazało ze mogę powalczyć w całym cyklu Pucharu Świata.

Pózniej jeszcze szybkie 10 km w Dobrodzieniu i zdobyte trzecie miejsce. Przyszedł czas na Mistrzostwa Świata w Skyrunningu.  Oj to były ciężkie zawody. Buff Epic Trail w ramach którego odbywały się Mistrzostwa pokazały, że odczuwam trudy sezonu. Było ciężko. Bardzo fajne zawody. ale też nie były wysoko na liście priorytetów. Popoełniełem tez bardzo duży błąd. Między startami we Francji i Hiszpanii było tylko 2 tygodnie, a je jeszcze zdecydowałem się wrócić do Polski. Podróż samochodem z Francji nie sprzyjała na pewno dobrej regeneracji.

Za to następny start w Krynicy miał być zwieńczeniem sezonu w kraju w tym roku. Obroniłem tylu mistrza kraju w Ultramaratonie. Z Krynicy pamiętam ze była duża moc, bardzo szybki początek. Udało się wypracować bezpieczną przewagę, która pozwoliła mi w ostatnich 20 km kontrolować bieg. Mogłem sobie pozwolić,aby myśleć o starcie w Pirenejach gdzie miałem zakończyć sezon w Pucharze Świat.

I mimo, że wszystko w sezonie dobrze szło, ten start pokazał, że organizmu nie da się oszukać na skutek przeciwności losu. Po dobrym początku zawodów gdzie cały czas wspinałem się w klasyfikacji, upadek spowodował urazy, które wyeliminowały mnie z dalszego biegu. Na półmetku byłem na szóstym miejscu, a jednak zdrowie zmusiło  do zejścia z trasy. Kolejna Lekcja pokory. 

Mimo wszystko uważam sezon za udany. Dużo się nauczyłem, powalczyłem z najlepszymi na świecie. W kraju trzy złote medale Mistrzostw Polski, plus dużo satysfakcji z kilku zawodników, którym pomagam. 

Dlatego dziękuje wszystkim moim sponsorom, partnerom i dobrym duszom, które wspierają mnie w tej drodze. Idziemy dalej i wyżej. Dziękuje.

_dsc3690-edit _mg_8549 13094225_1041628119257639_6167795188879424678_n 13423961_1224212024264351_2872116172377608741_n 13472419_1384728351554088_1285694764_n 13524413_1355777937769799_6200953705049292546_n htv htv2 img_1940 img_4790

pic by https://www.facebook.com/jordisaragossa

pic by https://www.facebook.com/jordisaragossa